Wysłany: 2006-06-08, 01:48 Fotki z koncertu w Glasgow + małe review Od kiedy słuchasz Bon Jovi: 1988
Zapraszam na strone www.voytek.host.sk gdzie umiescilem moje fotki z koncertu Bon Jovi, na którym miałem przyjemność być. To tylko niewielka część, bo fotek mam coś ponad dwieście. Poniżej moja krótka relacja z tamtego, pełnego dnia wrażeń (wybaczcie jeśli to dla kogoś będzie bardzo płytkie, ale nigdy mi nie wychodziło mi takie pisanie za dobrze ).
Na ten dzień, na mój pierwszy koncert Bon Jovi, czekałem, mogę powiedzieć, ponad 15 lat. Nigdy nie miałem szansy zobaczenia ich w Polsce. Dopiero tu w Szkocji, gdzie mieszkam i pracuję od prawie dwóch lat, mogłem zobaczyć wreszcie Bon Jovi na żywo.
Na koncert wybrałem się razem z siostrą (nie ma to jak dobry brat), którą tego samego dnia odebrałem z lotniska w EDI. Trochę odpoczynku, a potem godzinna podróż busem CityLink ze stolicy do GLA i godzinny spacerek z bus station na Hampden Park.
Przed stadionem kilka stoisk na których odbywała się sprzedaz koszulek, oficjalnych programów HAND Tour i innych gadżetów, takich jak smycze, brodszki, chusty z logiem HAND itp. Koszulki w cenie 20-25 GBP, program 10 GBP, bluzy od 40 do nawet 100 funciaków. Wokół stadionu mnóstwo ludu.
Bramy stadionu otwarte były od 16:00. Po 17tej wystąpił lokalny szkocki zespół z Klimarnock, grający starego hard rocka – Redhouse (www.redhouseweb.net). Publiczności nie porwali, ale zostali dobrze przyjęci. Gdzieś tak ok. 18:30 na scenie pojawili się kanadyjczycy z Nickelback. Przyznam szczerze, ze poza najbardziej znanymi utworami jak How You Remind Me, Photograph czy Someday to niezbyt dobrze znam ich twórczość. Ale grali bardzo fajnie i przyjemnie. Chad wiele razy nadużywał słowa fucking, zarzucił jakimś świńskim dowcipem o wędkarzu, tryskał humorem, jak choćby wtedy gdy zapytał się publikę: do you speak english? I na twierdzącą odpowiedź sam odpowiedział that’s cool, ‘cos my fucking German is terrible. Nic dodac nic ująć. Grali chyba przez godzinę, może nawet trochę więcej. Po tym jak zeszli, zaczęła się krzątanina techników, a punktualnie o godzinie 20:00 się zaczeło…
Na telebimie czerwone logo HAND i wychodzą, bez Jon’a. Pierwsze takty Last Man Standing i za chwilę Jon pojawił się wśród publiczności jakieś 20 metrów od sceny na tzw Golden Circle. Pozniej w czasie show jeszcze dwa razy wracał w to miejsce. Bardzo się ucieszyłem, że zagrali dość dużo starych kawałków. Jedyny dla mnie niesmak to taki, że nie było Bed Of Roses (to ulubiona piosenka mojej mamy) i że nic nie zagrali z TD, bo to chyba moja najbardziej ulubiona płyta Bon Jovi, ale i tak nie mogłem co narzekać. Po prostu przebój za przebojem. No i Richie na vokalu w IBTFY z David’em w chórkach, jak dla mnie rewelacja. Jon jak zwykle uśmiechnięty, w pewnym momencie został przez chwilę w objęciach pewnej lekko puszystej Szkotki (wiem co piszę, to na pewno była Szkotka ). Jak już się „uwolnił” od niej skwitował to słowami hey, i’m working here. Fantastyczne było WDOA w połowie zaśpiewane przez publiczność, a w połowie przez Jon’a i resztę zespołu. Po pierwszych riffach tej piosenki Jon zarzucił w stronę publiki po szkocku you know this one, aye? (dla nie wtajemniczonych – w Szkocji zamiast yes mówi się po prostu aye). I na koniec SIBSN – ta sobotnia noc na długo zostanie mi w pamięci. Bon Jovi zagrali pełne dwie i pół godziny, zeszli ze sceny o 22:30.
A potem cóż, trzeba było wracać do domu. Po drodze jakiś Burger King, półtorej godziny czekania na ostatni autobus do EDI. Koncert Bon Jovi – po prostu niezapomniane przeżycie. Każdemu z Was życzę tego samego.
ps. sorki, że dopiero teraz piszę, ale dopiero teraz znalazłem chwilkę czasu, żeby się z Wami tym wszystkim podzielić
Pomógł: 1 raz Dołączył: 17 Wrz 2005 Skąd: Dąbrowa Gornicza
Wysłany: 2006-06-08, 14:18
Od kiedy słuchasz Bon Jovi: 2000 Ulubiona płyta: New Jersey I HAND nr1 reszta tuż za
Widze, że ty też uważasz iż Jovisi są w świetnej formie. U nas (Stuttgart) szczególlnie dobrze wypadło WSYCGHome (It's All Right), Born TOBMB (Na na na na), Livin On A Prayer (z wstepem jak Jon założył sobie kaptur. No i z publiką śpiewał wstęp) no i Never Say goodbye.
Wysłany: 2006-06-11, 20:39
Od kiedy słuchasz Bon Jovi: 1988 Ulubiona płyta: Crossroad
Cytat:
(Na na na na)
... Jasiek wygoloną klatkę ma.
I Adrian, kocham cię jeszcze bardziej niż Kurczaczka = Patkę ;* Naprawdę... A wiesz za co? Za twoje realistyczne podejście do sprawy. Nieważne, że 10 osób powie, że obecne koncerty BJ są do dupy - ty i tak uważasz, że są genialne! I tak trzymaj stary.
... Pokój ...
Wysłany: 2006-06-11, 21:22
Od kiedy słuchasz Bon Jovi: 2000 Ulubiona płyta: KTF, TD, Crush
Cytat:
Nieważne, że 10 osób powie, że obecne koncerty BJ są do dupy - ty i tak uważasz, że są genialne!
Słuchałam już wielu opinii, także ludzi w Niemczech i tu w Polsce, którzy byli na którymkolwiek z koncertów HAND Tour i wszystkie były jak najbardziej pozytywne. Dlatego nie mogę zrozumieć ludzi którzy z uporem twierdzą to co Ty... Też jadąc na koncert nie wiedziałam, czego się spodziewać, ale to, co pokazali chłopaki przeszło moje oczekiwania. Są w świetnej formie, trasa jest bardzo udana. Może warto wybrać się na koncert przekonać że mamy rację?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum