moim zdaniem powinnaś założyć nowy wątek, gdyż na ten temat rozpęta się zażarta dyskusja, jak mniemam. To, że Jon wreszcie napisał szczerze, co działo się wewnątrz zespołu i opisał co działo się z Rychem, nie znaczy, że od razu są kontrowersyjne, wreszcie trochę szczerości i rzeczywistej prawdy. Jak widać wypowiedzi obecnych na nagrywaniu Unplugged o grze Ryszarda nie były przesadzone.... a dobra gra jak na opisywany jego stan, wynikały z gry innego muzyka, zagadka rozwiązana.
Ok emilka pozwolisz, że Cię wyręczę. Informacja ukaże się w newsach, jak tylko Bodzio upora się z liftingiem strony. Na razie tekst, który miałem umieścić na głównej dam tutaj. Poniżej główne tezy wywiadu:
Wywiad dla SundayMail.co.uk
11 października 2009
11 pażdziernika Jon Bon Jovi udzielił wywiadu sundaymail.co.uk. Jeśli chcecie przekonać się: co uratowało Richiego Samborę przed śmiercią,
w jaki sposób zespół próbował mu pomóc i czy dzieci Jona są zadowolone, że ich tata planuje nową trasę koncertową, koniecznie przeczytajcie moje autorskie tłumaczenie tego wywiadu.
Kiedy Jon Bon Jovi był świadkiem drastycznie złej gry Richiego Sambory podczas nagrywania specjalnego koncertu "MTV Unplugged" wiedział, że musi ze swoim przyjacielem odbyc ciężką, męską rozmowę. Widownia zaczęła wyczuwac fałsz. Jon musiał działać szybko.
JBJ - "Zobaczyłem faceta, który był na skraju autodestrukcji, na najlepszej drodze do śmierci.
Richie był bliski śmierci. Płakałem przez niego. Nie wiedziałem co robić."
Dziennikarz - "Jakie kroki podjąłeś?"
JBJ - "Dzięki Bogu tamten występ nie był realizowany na żywo. Moglismy wszystko "przykryć" dzieki drugiemu gitarzyście. Richie nie pojechał jednak z nami na koncert do Puerto Rico.....zagraliśmy bez niego".
JBJ - "Cała nasza czwórka - ja, David, Tico i Richie weszliśmy pewnego dnia do pokoju. Nie było żadnego zrzędzenia, czy krzyku. Powiedziałem jedynie do niego: "Chłopie, złamałeś mi serce". To wystarczyło by Richie zrozumiał powagę sytuacji. Rozważnie dobierałem słowa. Nie było sensu się kłócić. Podejrzewam, że ta cała sytuacja sprawiła, że Richie zrozumiał w jakim momencie w życiu się znalazł".
W 2007 r. życie Sambory wywróciło się do góry nogami. Doświadczył przykrego zakończenia dwunastoletniego związku z Heather Locklear. Kilka dni później jego ojciec, Adam Sambora, zmarł na raka. Richie był uzależniony od środków przeciwbólowych i alkoholu. Prowadził samochód w stanie nietrzeźwym.
JBJ - "Richie powiedział mi kiedyś: "Rozumiem, że robię źle. Ręce mi się trzęsą. Nie radzę sobie z tym wszystkim".
JBJ - "Sambora jest jedynakiem, dlatego śmierć ojca dotknęła go w sposób szczególny.
Przechodził także trudny okres z Heather. Wiadomo, że złe emocje rodziców w jakiś sposób odbijają się na Avie. Miał zatem sporo osobistych problemów.
JBJ - "Cóż, wiadomo, że - co by się nie działo - dla zespołu liczy się tylko muzyka. Jeśli nie możesz grać, przynosisz sobie wstyd. Twój wizerunek doznaje uszczerbku. W jednej chwili znikasz muzycznie. Richie mógł to robić bezkarnie /przyp.tłum. nadużywać alkoholu itp./. Nie był mi potrzebny do pisania piosenek. Dlatego właśnie nasz album z 2007 r. - "Lost Highway" - jest bardziej "mój" niż "nasz". Byłem i jestem w stanie nagrywać płyty bez niego. Musiałby się jedynie pojawiać na sesjach fotograficznych. Jednak jeśłi jesteś w tak bliskiej, unikalnej relacji z drugim człowiekiem, czasem szczera rozmowa może zdziałać więcej, niż kłótnia."
Richie jest wdzięczny za udzielone mu, przez Jona, wsparcie w trudnym okresie swego życia.
JBJ - "Richie dziękuje mi każdego dnia....jakieś sto razy dziennie". "Nie wstydzi się okazywać emocji. Jest bardzo otwartą osobą. Popatrz teraz na niego. Schudł 9 kilogramów, gra świetnie na nowej płycie ("The Circle"). Wie, że ten album jest dla niego czymś bardzo osobistym."
Nowy album Bon Jovi ukaże się w Wlk. Brytanii już 2 listopada. Jon ma nadzieję, że wszelkie problemy Sambory udało się pozostawić za sobą i grupa - w pełni sił - wkroczyła w nowy rozdział długoletniej kariery.
JBJ - "The Circle nie było planowane. Mieliśmy kilka piosenkek na album Greatest Hits. Stworzyliśmy kilka dziecinnych utworów, kawałek o odwyku Richiego i jego walce z uzależnieniem. W naszym odczuciu nie były one jednak wystarczająco dobre."
Jon mówi, poza ogólnie znanymi już faktami o dokumencie "When We Were Beautiful", także o poświęceniu, z jakim spotyka się każdy muzyk, który chce odnieść sukces:
JBJ - "Spędziłem zbyt wiele nocy siedząc w hotelowym pokoju z tabletką na sen i winem z dala od dzieci, rodziny. To jest koszt sukcesu jaki trzeba ponieść."
Gdy frontmanowi Bon Jovi uda się spędzić czas w domu, jest najszczęśliwszą osobą mogąc odgrywac rolę męża i ojca.
JBJ - "Bruce Springsteen i Bono mają dokładnie taki sam staż małżeński, jak ja. Umiem pogodzić rolę idola z plakatu z małżeństwem. Jest to trudne, bo nie mam zbyt dużo czasu, by być w domu. Dorothea jednak to w pełni akceptuje. Moje dzieci rozumieją, w jaki sposób zarabiam na życie i radzą sobie z tym bardzo dobrze. Ostatnio dostałem burę od Jacoba za to, że miałem wyjechać do Wlk Brytanii jedynie na dwa dni. Cóż, byłem w domu przez cały ostatni rok, ale teraz po prostu czas wrócić do pracy...."
Z dodatkowych informacji napeży dodać, że limitowana wersja albumu "The Circle" z dokumentem "When We Were Beautiful" będzie posiadać nieco zmienione barwy okładki. Czarne i biale elementy zostaną zmieszane z barwą niebieską.
Cytat:
"Lost Highway" - jest bardziej "mój" niż "nasz".
w końcu zaczął rzeczy po imieniu nazywać.
a ty ostatnie 3 lata byłeś zamknięty w komorze hibernacyjnej ? Od początku mówiło się o tej płycie jako płycie Jona, on sam o tym wspominał. Pragnę cię poinformować, że ta płyta miała być początkowo solową płytą Jona, takie były plany.
BSWJBJ #: 30587
Dołączyła: 11 Mar 2006 Skąd: Stockton-On-Tees/Wawa
Wysłany: 2009-10-13, 18:40 Re: Wywiad Jona dla SundayMail.co.uk Od kiedy słuchasz Bon Jovi: 1988 Ulubiona płyta: SWW, NJ i TD
Frankie napisał/a:
Z dodatkowych informacji napeży dodać, że limitowana wersja albumu "The Circle" z dokumentem "When We Were Beautiful" będzie posiadać nieco zmienione barwy okładki. Czarne i biale elementy zostaną zmieszane z barwą niebieską.
to teraz zastanawiam się czy nie o tym piszesz, to jest zatytuowane jako "Photo Shoot of The Circle", czyli wygląda, że albumowe:
czarno-białe:
i właśnie w takim niebieskawym odcieniu:
a nawet jeśli nie, to miło popatrzeć
Nie przypominają Wam te zdjęcia ery KTF?
.
Wysłany: 2009-10-13, 18:46
Od kiedy słuchasz Bon Jovi: 1994
Dla mnie kontrowersyjne są słowa:
"Nie był mi potrzebny do pisania piosenek. Dlatego właśnie nasz album z 2007 r. - "Lost Highway" - jest bardziej "mój" niż "nasz". Byłem i jestem w stanie nagrywać płyty bez niego. Musiałby się jedynie pojawiać na sesjach fotograficznych".
A zaraz po czymś takim deklaruje: "Jednak jeśli jesteś w tak bliskiej, unikalnej relacji z drugim człowiekiem(...)".
Mi pachnie tutaj hipokryzją. Jon wypowiada się tak o człowieku, który w większości piosenek BJ wymieniony jest jako współautor. Na miejscu Ryśka trochę dziwnie poczułabym się czytając takie słowa. No, chyba, że on doskonale zdaje sobie sprawę, jaka jest jego rola w zespole.
Ogólnie rzecz biorąc, wywiad ciekawy i szczery, właśnie przez to, że Jon odkrywa nieco kulis całego zamieszania z Ryśkiem.
Wysłany: 2009-10-13, 18:51
Od kiedy słuchasz Bon Jovi: 1991 Ulubiona płyta: KTF i TD
bartekbb23 napisał/a:
Tatar napisał/a:
Cytat:
"Lost Highway" - jest bardziej "mój" niż "nasz".
w końcu zaczął rzeczy po imieniu nazywać.
a ty ostatnie 3 lata byłeś zamknięty w komorze hibernacyjnej ? Od początku mówiło się o tej płycie jako płycie Jona, on sam o tym wspominał. Pragnę cię poinformować, że ta płyta miała być początkowo solową płytą Jona, takie były plany.
o ch** Ci chodzi? wyobraź sobie, że nie czytałem wcześniej żadnego wywiadu, w którym było to wspomniane. a ty mi tu wyjeżdżasz jakbym twoje uczucia religijne obraził. wyluzuj sie trochę, to tylko internet.
_________________ Bon Jovi skończyło sie na Kill 'em All
Wysłany: 2009-10-13, 18:53
Od kiedy słuchasz Bon Jovi: 2001 Ulubiona płyta: These Days,New Jersey
Cytat:
Płakałem przez niego. Nie wiedziałem co robić."
To jest najlepsze w tym wywiadzie. Już widze jak Jon siedzi sobie w fotelu i skulony płacze przez Ryśka. Litości...
Cytat:
"Nie był mi potrzebny do pisania piosenek
Dosyć okrutne. Oczywiście nikt nie wątpi ,że Jon jest w stanie sam pisać albumy i to z znakomitym skutkiem. Jednak chyba zapomniał jak wiele świetnych piosenek napisali razem i które by zapewne nie powstały jakby Jon pisał tylko i wyłącznie sam.
Ogólnie wywiad widać taki oczyszczający. Nie tylko Richie to przeżył ale i Jon. Wkońcu jego dziecko ( czyli zespół) został przez to dotknięty i nie bójmy sie słów - walił sie. Co prawda z płakaniem przesadził ale zdaje sobie sprawe ,że ta historia z Ryśkiem nie była dla niego łatwa.
Co do LH to bardzo ale to bardzo żałuje ,że ta płyta nie jest solową i splamiła dobre imie zespołu Bon Jovi. No ale zapomnijmy o tym.
_________________ If I don't believe in Jesus, how can I believe the Pope
If I don't believe in heroin, how can I believe in dope
If there's nothing but survival, how can i believe in sin
In a world that gives you nothing, we need something to believe in.
o ch** Ci chodzi? wyobraź sobie, że nie czytałem wcześniej żadnego wywiadu, w którym było to wspomniane. a ty mi tu wyjeżdżasz jakbym twoje uczucia religijne obraził. wyluzuj sie trochę, to tylko internet.
trochę kultury po prostu widać jaki z ciebie fan, jeżeli nie zdajesz sobie sprawy z ' oczywistej oczywistości' jak to pewien polski polityk niegdyś powiedział, ale... no tak.. ty przecież czcisz Gunsów.. a racze Axela Rose... cóż... przypomniało mi się właśnie, jak ty reagujesz na to gdy ktoś coś napisze nie tak na ich ( jego) temat, czy błędnie, czy obraźliwie... od razu zachowujesz się, jakby ktoś uraził twoje uczucia religijne.... ładna hipokryzja, nie powiem
[ Dodano: 2009-10-13, 19:15 ]
Dandi napisał/a:
Cytat:
"Nie był mi potrzebny do pisania piosenek
Dosyć okrutne. Oczywiście nikt nie wątpi ,że Jon jest w stanie sam pisać albumy i to z znakomitym skutkiem. Jednak chyba zapomniał jak wiele świetnych piosenek napisali razem i które by zapewne nie powstały jakby Jon pisał tylko i wyłącznie sam.
wydaje mi się, że właśnie dlatego powiedział, że ten album jest bardziej jego niż ich, nigdzie nie napisał, że sam by dał radę napisać inne świetne teksty bez rycha.
Dandi napisał/a:
Co do LH to bardzo ale to bardzo żałuje ,że ta płyta nie jest solową i splamiła dobre imie zespołu Bon Jovi. No ale zapomnijmy o tym
nie uważam tej płyty za plamę na ich dorobku, płyta jest inna, ale piosenki są na poziomie tej ' inności', ale na ten temat był już szereg dyskusji, więc nie ma co kontynuować tego tematu.
Wysłany: 2009-10-13, 19:39
Od kiedy słuchasz Bon Jovi: 1991 Ulubiona płyta: KTF i TD
bartekbb23 napisał/a:
Tatar napisał/a:
o ch** Ci chodzi? wyobraź sobie, że nie czytałem wcześniej żadnego wywiadu, w którym było to wspomniane. a ty mi tu wyjeżdżasz jakbym twoje uczucia religijne obraził. wyluzuj sie trochę, to tylko internet.
trochę kultury po prostu widać jaki z ciebie fan, jeżeli nie zdajesz sobie sprawy z ' oczywistej oczywistości' jak to pewien polski polityk niegdyś powiedział, ale... no tak.. ty przecież czcisz Gunsów.. a racze Axela Rose... cóż... przypomniało mi się właśnie, jak ty reagujesz na to gdy ktoś coś napisze nie tak na ich ( jego) temat, czy błędnie, czy obraźliwie... od razu zachowujesz się, jakby ktoś uraził twoje uczucia religijne.... ładna hipokryzja, nie powiem
Po pierwsze przez ostatnie 6 miesięcy to ty piszesz więcej o Gunsach niż ja. Po drugie nie Axel'a tylko Axl'a. Po trzecie nie wiem, czemu przy każdej wymianie zdań między nami wyciągasz właśnie ten temat - widocznie brak argumentów. Po czwarte nie pisz do mnie 'trochę kultury', bo na chamstwo zawsze będę reagował chamstwem. A po piąte nie wiem gdzie w pierwszym poście jestem hipokrytą, bo jeśli to była taka twoja luźna dygresja na mój temat to mogłeś ją zachować dla siebie.
Cytat:
Co do LH to bardzo ale to bardzo żałuje ,że ta płyta nie jest solową i splamiła dobre imie zespołu Bon Jovi.
Nie przesadzaj. LH to nie plama tylko słabszy okres, tak to trzeba traktować.
_________________ Bon Jovi skończyło sie na Kill 'em All
Wysłany: 2009-10-13, 20:04
Ulubiona płyta: 1. TD 2. HAND 3. wszystkie pozostałe:)
No jasne kłóćcie się, bo jest o co, ale to nie moja sprawa
Nie uważam, aby LH było beznadziejne. tak jak już ktoś wspomniał, to tylko coś innego.
Co do wywiadu, no to czytając ściskało gardełko, ale jak przeczytałam, że Jon 'płakał...' to... jakoś to sobie nie wyobrażam
Szkoda mi Ryśka, ale na szczęście się pozbierał i to jest najważniejsze.
Frankie napisał/a:
Nie przypominają Wam te zdjęcia ery KTF?
Coś w tym jest
_________________ ..Życie to nie liczba oddechów, lecz liczba chwil, które zapierają dech w piersiach..
Wysłany: 2009-10-14, 00:31
Od kiedy słuchasz Bon Jovi: 2009 Ulubiona płyta: New Jersey, KTF
Hej, mam takie pytanie: czy to jest jeden, normalny, pełny wywiad z Jonem czy może jakiś zlepek jego wypowiedzi? Bo czasami wydaje się, jakby były one kompletnie wyrwane z kontekstu i w wielu miejscach ucięte/niedokończone…
Tak czy inaczej, czy te wypowiedzi o Richiem były kontrowersyjne? Kiedy po raz pierwszy to czytałam, rzeczywiście pomyślałam sobie „Noo, teraz to chyba Jon przesadził”. Ale w sumie czy tak naprawdę nie miał racji? Jakby nie patrzeć zespół ledwo się trzymał przez picie Richiego. Skoro nie był w stanie poprawnie zagrać piosenki kilka razy z rzędu, to niestety, ale tak jak powiedział Jon: „It's only music. You can't play, you've embarrassed yourself”. I nie tylko zawstydzasz siebie, ale też cały zespół, markę, na jaką pracowało się przez tyle lat, przyjaciół, fanów… Dlatego bardzo dobrze, że Jon zareagował i postanowił jakoś to wszystko znowu posklejać. I nawet kiedy stwierdził, że tak naprawdę nie potrzebował Richiego przy pisaniu piosenek, to też się zgodzę, bo nie wydaje mi się, że Richie na kacu z drżącymi łapkami byłby w stanie dużo mu pomóc… Oczywiście nie chcę oskarżać Richiego, bo w zasadzie to nie do końca jego wina. Nie poradził sobie po prostu z wieloma rzeczami, które go spotkały i tyle, każdemu się zdarza. Ale rozumiem też Jona, który w ten sposób stawia sprawę. Tu tylko mógł to ująć trochę bardziej delikatnie: "We had another guitar player as backup, knowing that if Richie f****d up completely the show could go on". Ale swoją drogą jaki on zapobiegawczy
I jeszcze co do okładki płyty, bo w wywiadzie była jednak wzmianka, że „The cover features a shot of Jon, Richie, David and Tico in a huddle - to convey the unshakeable bond between them”. Ale rozumiem, że dalej oficjalną okładką jest ta z tymi kółeczkami i zespołem w środku, tak? Swoją drogą to chyba dobrze, że ją zmienili. Bo choć tamta byłaby pewnie o niebo ciekawsza, niż ta, którą znamy, to jednak to przesłanie o nierozerwalnych czy tam niewzruszonych więzach, jedności itd. byłoby jakby nie patrzeć powtórzeniem KTF i znowu przypominaniem o tym, co złego się działo w zespole. A tak mamy okładkę, która mówi, że to jeszcze nie koniec, że nadal są w grze i że wszystko zmierza ku lepszemu. No i fajnie
Ach, jeszcze jedno odnośnie tego, jak to Jon przeprowadzał trudną, poważna rozmowę z Richiem. Z całą moją sympatią do Jona… ale jakby wszedł do pokoju i z grobową miną powiedział: „You broke my heart” to chyba bym z krzesła spadła ze śmiechu
PS. A jest gdzieś jakiś wywiad, w którym ta cała pomoc Jona opisana jest przez Richiego? (Bartuś nie krzycz, nowa jestem )
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum